Wojewoda Jarosław Wieczorek odwiedził świętującą 113. urodziny solenizantkę /fot. A.Kucharzewska/
  • Data publikacji 11 czerwca 2019

Z urodzinowymi życzeniami u 113-latki

Jest najdłużej żyjącym obywatelem Polski i mieszka w naszym województwie – mowa o pani Tekli Juniewicz z Gliwic, która wczoraj obchodziła…113 urodziny. – Czuję się świetnie – zapewniała szacowna solenizantka wojewodę śląskiego Jarosława Wieczorka, który odwiedził ją z urodzinowymi życzeniami. Na jej ręce przekazał także list od Premiera Mateusza Morawieckiego.

 - Za Panią ponad wiek polskiej historii i piękna życiowa droga związana z dziejami naszej Ojczyzny. Takie życie to skarbnica wiedzy dla kolejnych pokoleń Polaków. Cieszę się, że wciąż pozostaje Pani w dobrym zdrowiu i dzieli się Pani swym doświadczeniem, które jest dla nas drogocennym dziedzictwem – podkreślał Premier.

Pani Tekla rzeczywiście tryskała dobrym humorem i sypała żartobliwymi uwagami oraz wspominkami. – Jak byłam młoda, to miałam duże powodzenie. Wszystko załatwiłam, nawet trudne sprawy – opowiadała z apetytem pałaszując kawałek truskawkowego tortu. Elegancko ubrana siedziała wśród gości, przysłuchując się z uwagą rozmowom. – Babcia jest niesamowita. I nadal bardzo żywotna – opowiada jej wnuczka, Anna Stachowska. – Niedawno zdarzyła się taka historia, która pokazuje, jak babcia potrafi zaskoczyć . Śpię z nią, żeby czuwać przy niej i być pod ręką w razie potrzeby. W środku nocy obudził mnie kot. Patrzę – babci nie ma. Zrywam się przerażona i pędzę do przedpokoju z duszą na ramieniu. A ona siedzi na półce i mówi, że nie da rady jednak sama dojść do toalety. Jakim cudem zdołała przejść przeze mnie niepostrzeżenie i wyjść z łóżka nie budząc mnie? – zastanawiała się pani Ania.

- Babcia na wszystko zwraca uwagę i nadal ma swoje zdanie. Jak ubiorę czerwoną koszulkę, to potrafi mi powiedzieć, że jej jest do twarzy w takim kolorze, ale nie mnie. Nie lubi, jak panowie chodzą w czerwonych czy różowych koszulach – śmieje się wnuk, Adam Stachowski.

Rodzeństwo, Anna i Adam, opiekują się pani Teklą na co dzień z ogromną troskliwością. Jej stałym towarzyszem od zeszłego roku jest także czarny kot, Gustaw. – Miała być Malwina, ale dopiero weterynarz uświadomił mi, że to kot, nie kotka. Gustaw jest prezentem dla babci na jej 112 urodziny. Gdy zachorowała i musiała leżeć w łóżku kociak leżał na jej piersi cały czas. Babcia go głaskała, a kiedy już nie miała siły, zwierzak sadowił się w jej nogach – wspomina pani Anna.

Z kolei wnuk 113-latki opowiada, iż pani Tekla nadal bardzo lubi oglądać telewizję, zwłaszcza przysłuchiwać się wiadomościom i programom publicystycznym. – Potrafi nawet rzucić celną ripostę dyskutującym na szklanym ekranie politykom – zauważa pan Adam.   

113- latka urodziła się w Krupsku, niedaleko Lwowa. Po ślubie opiekowała się dziećmi (dwiema córkami) oraz prowadziła dom. Mąż pani Tekli, starszy o 20 lat, był w kadrze zarządzającej kopalnią w Borysławiu. Dlatego też systematycznie odwiedzała Warszawę. – Babcia jeździła na defilady z Piłsudskim – opowiada jej wnuk, Adam Stachowski.

 

 

Galeria zdjęć

Wróć